bloom-oliwia

Temat: KWIETNIÓWKI 2011
Ja po spotkaniu z pielęgniarką.
Zważyła, zmierzyła ciśnienie, jakiś wywiad. Do badania był narazie tylko mocz, bez pobrania krwi.
Pocieszyła mnie, bo jak jej opowiedziałam moje historie to powiedziała, że do lekarza pierwszego kontaktu zawsze mogę przyjść i prosić o spotkanie, zwłaszcza w moim stanie, i że mnie przyjmie. Tak więc chociaż tyle na plus.
Póki mi się nic nie dzieje i mam duphaston to wciąż zamierzam najpierw pojechać do polskiego gina. A później zobacze jak to to wszystko funkcjonuje z tą opieką położnej i ew. gp i ew. skierowań do specjalistów, szpitala czy usg. Muszę być dobrej myśli bo inaczej osiwiałabym...w sumie to ja już mam siwe włosy
Muli mnie, oj muli...
A poza tym zimno mi, katar sie leje i pada...

Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=73955



Temat: wlosy i cera
slyszalam, ze zapach starego moczu ciezko zmyc nawet szamponem, czy to prawda? czy ten zapach w koncu sie ulatnia? po jakim czasie? akritos amaruli, jakie sa Wasze doswiadczenia ?
Ja od jakis dwóch tygodni myjac wlosy, mieszam swierzy mocz z szamponem. Sa takie bardziej lsniace potem (prawie jak z reklamy ). Dodam, ze robie to tylko profilaktycznie, bo oprócz kilku siwych wlosów nie mam zadnych problemów z ta okolica ciala
Źródło: forum.naturolog.pl/viewtopic.php?t=76


Temat: Historia wielkiej ciekawości

Jacek nie miał łatwo w szkole. Nawet nauczyciele za nim nie przepadali.
ryk dzwonka
Nie przejmował się swoją sytuacją i choć smród był straszny, oddychał głęboko wdychając zapachy odchodów i moczu. Uśmiechał się przy tym, jakby nie rozumiał swojej sytuacji.
Pan Władek był jedyną osobą, która interesowała się losem chudego chłopaka z pierwszej „G”. Zdarzało mu się nawet zanieść skargę dyrekcji na gnębicieli, za co nie był lubiany wśród uczniów.
- Który to już raz cię tu znajduję? – zapytał, wyciągając miotłę, która blokowała klamkę.
Rozległ się trzask
Siwe włosy błyszczały od tłuszczu w skąpym świetle męskiej ubikacji.
- Poczekaj, po co ten pośpiech? – Przytrzymał chłopaka z koszulę. – Twoja klasa wyszła do teatru, i tak ich nie dogonisz. Chodź za mną – powiedział i skierował się do drzwi.Chłopiec pobiegł za nim. Zeszli do piwnicy. Mieściło się tam pomieszczenie, w którym w czasie przerw chował się woźny.
Tu nic nie było w porządku. Co do cholery robiło krzesło elektryczne w piwnicy pod szkołą?! Półki uginały się pod ciężarem biczów i innych, bardziej wymyślnych przyrządów, których Jacek nie potrafił, lub nie chciał nazwać. Białe ściany wyglądały na brudne od rdzy. Rdza na ścianach? Nie, to na pewno nie to.
- Nie przejmuj się tym sprzętem, to tylko kolekcjonerskie hobby – powiedział pan Władek.

Uśmiechnął się, jednak dla Jacka był to uśmiech szaleńca. Przypomniał mu się Jack Nicolson z „Lśnienia”.
odbiegł i wyjął przedmiot? (pistolet), ze szmat. Zaniemówił. W pierwszym momencie przeraził się, po chwili jednak pomyślał o ekipie, która się nad nim znęca, jak klęczą przed nim i błagają o życie. Gnojki płaszczą się przed nim i z przerażeniem w oczach krzyczą obietnice przyjaźni. Spodobała mu się ta wizja. Odpłynął. Po chwili jego oddech się zwolnił i Jacek zapadł w sen.
Następnego dnia Jacek nie pojawił się w szkole. Trzeciego i piątego także.
„Jacek Szymański, uczeń liceum ogólnokształcącego w Szczałkowicach został znaleziony z przestrzeloną głową. Policja…”.
Gdyby go zapytano mógłby powiedzieć parę słów o okolicznościach samobójstwa Jacka i ukryciu zwłok Maćka Dobrzyńskiego (wielka skrzynia w rogu piwnicy). Ale nikt go a nie pytał, a skromny dozorca szkolony nie chce być na pierwszych stron gazet, nie?

Woźny-recydywista i wielkie o-so-chorzi to coś, co analizatorzy w opkach kochają najbardziej.
Źródło: swiatliteratury.fora.pl/a/a,657.html


Temat: Magiczne przedmioty i mobki
Zgarbiona druidka
Widzisz przed sobą niską i pochyloną ze starości elfkę. Swoje siwe włosy zebrała w kucyk, aby odsłaniały jej pomarszczoną starczą twarz. Spadające jej na oczy pojedyncze białe kosmyki, nie dające się spiąć, odgarnia drżącą dłonią z długimi i lekko pożółkłymi paznokciami. Chude ręce i nogi są równie pomarszczona i chude jak twarz starowinki. Stąpa powoli, jakby zastanawiała się nad każdym krokiem, podpierając się powykrzywianym leszczynowym prętem. Mamrocze cos do siebie od czasu do czasu i nawet twoje wejście nie odwróciło jej uwagi od własnych myśli. Być może ma powody, żeby nie obawiać się nikogo.

Itemy:
Leszczynowa laska
Powykręcany brązowy kij wycięty dawno temu ze starego leszczynowego krzaka służy raczej jako laska do podpierania się, a nie broń. Można co prawda grzmotnąć kogoś tym w głowę, ale po takim ciosie laska raczej nie nadawałaby się do niczego. W sumie bardziej nadaje się do odchylania paproci podczas drogi przez las.
Ciepłe trepki
Wykonane z grubej wełny szarego koloru i wzmocnione od spodu naszytą skórzaną podeszwą trepki zapewniają wygodę i ciepło nawet stojąc w przeciągu. Liczne ślady cerowania wskazują na wiek tego obuwia i gdyby nie zapach moczu i starych ludzi, nadawałyby się jako ochrona stóp dla każdego.
Zniszczona szata
Ciekawie wykonana szata bez rękawów zakrywająca ciało aż do kolan. Wykonana została z długiego worka, w którym wycięto otwór na głowę i ręce, a dół obrębiono czerwona nitką. Całość już zaczęła się rozłazić wraz z upływem lat, więc tu i ówdzie dostrzegasz małe łaty z zielonego sukna maskujące przetarcia. W zasadzie dodają one wartości szacie, gdyż zielone sukno jest dobrej jakości.
Źródło: forum.mud.pl/viewtopic.php?t=9193